Ładowanie…

Świat widziany słowem i dźwiękiem

Odkąd sięgnę pamięcią, zawsze towarzyszyła nam muzyka. Pierwsze próby wspólnego grania miały miejsce pod koniec lat 90-tych. Jednak jako początek naszej działalności należy przyjąć lipiec roku 2000...
WIĘCEJ O NAS

Krzysztof Wiśniewski, Muzyka – żywioł najbezpieczniejszy, Odcinek 2

W lipcu roku dwutysięcznego od taty znajomego pożyczyliśmy stary wzmacniacz Hohnera i gitarę elektryczną. Ponadto podłączyliśmy naszą czterooktawową Yamachę, mającą wówczas sześć lat, dziś to już śmiech na sali, ale w tedy jak mówi przysłowie, gdy się nie ma, co się lubi, to się lubi co się ma. I tak się zaczęło. Pierwszą piosenką był bynajmniej nie rozrywkowy utwór płonie ognisko i szumią knieje.
Najciekawsza była instalacja mikrofonu. Był on zamontowany na drucie przyczepionym do podkładki na nuty, która stanowiła komplet z klawiszami. Mikrofon ten zginął marnie, gdyż pewnego wieczora wyłączając sprzęt zrzuciłem go razem z drutem. Natychmiast kupiliśmy mikrofon ze statywem i dwudziestego siódmego lipca zarejestrowaliśmy kilka nagrań.
W tym miejscu warto wspomnieć, iż w czerwcu tego roku powstała moja pierwsza piosenka – „raz jeszcze raz”, który nagraliśmy w dwóch wersjach.
Adaś śpiewa bardzo wysoko – był jeszcze przed mutacją, a ja piłuję akordami, na czystym brzmieniu, albowiem nie dysponowałem wówczas żadnym efektem.
Oprócz wspomnianego kawałka zagraliśmy również utwory: „Jolka, Jolka, pamiętasz” i „bal wszystkich świętych”.
Ogólnie jak na ten czas nagrania były udane. Niestety, trzeba było oddać wzmacniacz z jedną kolumną, ale gitara jeszcze została.
W Warszawie ćwiczyłem tylko na gitarze klasycznej. Grałem na niej różne utwory, odsłuchując je ze słuchawek.
Gwiazdka tego roku rozbłysła nowymi klawiszami ze stajni Yamahy. oraz wzmacniaczem i kolumnami firmy LDM.
Po przywiezieniu wspomnianej gitary elektrycznej sprzęt był już właściwie skompletowany.
Pierwszym utworem zarejestrowanym na nowym zestawie była „Strefa półcienia” z repertuaru Budki Suflera.
Stopniowo rozbudowywaliśmy nasz repertuar, sięgaliśmy między innymi do twórczości Czesława Niemena i innych gwiazd rodzimej estrady.
Próbowaliśmy grać również w internacie z kolegami, jednak zawsze trafialiśmy na przeciwności losu.
Przed końcem roku szkolnego wykrystalizował się zarys grupy muzycznej. Damian Pietrasik – klawisze. Tomek Bilecki – perkusja, Adaś wokal i ja na gitarze.
Tymczasem na wakacjach graliśmy niemal codziennie.
Nasz sąsiad szczególnie upodobał sobie „Ściernisko”. Podchodził do płotu i wołał: Adaś!! Graj ściernisko! I graliśmy – żadne perswazje nie pomagały.
Do szkoły wróciliśmy z gotowym planem działania.

Dodaj komentarz

Facebook