Ładowanie…

Świat widziany słowem i dźwiękiem

Odkąd sięgnę pamięcią, zawsze towarzyszyła nam muzyka. Pierwsze próby wspólnego grania miały miejsce pod koniec lat 90-tych. Jednak jako początek naszej działalności należy przyjąć lipiec roku 2000...
WIĘCEJ O NAS

Krzysztof Wiśniewski, Muzyka – żywioł najbezpieczniejszy, Odcinek 3

Pierwsze próby Zespołu.
Pierwsza próba odbyła się 9 września 2001 roku, czuliśmy się wszyscy w porządku i o 17 wyjechaliśmy do Lasek na spotkanie rozpoznawcze.
Próba odbyła się w piwnicy męskiego internatu. Smród był taki, że mówię wam, palce lizać. Gitary Pana Jurka nie wiozłem, bo w internacie było już jakieś wiosło. Popełniłem błąd, gdyż Laskowski instrument miał skrzywiony gryf. Od biedy można było z niego coś wycisnąć i to wystarczyło.
Na rozgrzewkę zaproponowaliśmy „Bal wszystkich Świętych”, który jakoś nam nie wychodził.
Zatem postanowiliśmy nauczyć kolegów „Strefy półcienia.
Damian i Tomek w mig ogarnęli piosenkę, a co ważniejsze, chwyciła atmosfera.
Oczywiście nie zabrakło zabawnych wydarzeń.
Gdy po raz kolejny graliśmy „strefę”, tomek nagle przestał grać. Kiedy reszta się zatrzymała, usłyszeliśmy głos Tomka z poziomu podłogi: „Kurwa stołek się zerwał”. Wybuchła salwa śmiechu.
Sporo problemów przysparzały nam mikrofony. Adaś długo przebierał w sprzęcie, zanim trafił na coś godnego uwagi.
Oprócz „strefy” na pierwszej próbie zrobiliśmy jeszcze „Młode lwy” i „Jeden raz”, także z repertuaru Budki Suflera oraz „Ruchomy cel” – grupy Lady Punk.
„Młode lwy” wkrótce stały się prawdziwym hitem.
Pierwsza historyczna próba trwała trzy godziny. Wszyscy byliśmy nakręceni.
W czasie drugiego tygodnia szkoły powstała nowa koncepcja zespołu, ja miałem przenieść się na basówkę, a za gitarę miał chwycić Krzysiek Szumlas, odbyło się nawet z nim spotkanie, ale nic z tego nie wyszło.
Kolejna próba miała trwać od drugiej do ósmej, a w rzeczywistości trwała przez dwie i pół godziny. Była to zresztą próba, nieudana, gdyż Tomek pojechał do domu. Nikt się specjalnie nie złościł, bo o swojej decyzji poinformował nas w piątek. przypomnieliśmy Damianowi stare rzeczy i na tym się skończyło.
W następnym tygodniu chłopaki dostali kasetę z proponowanymi kawałkami i jak się okazało przesłuchali ją dokładnie. Przekonaliśmy się o tym na następnej próbie.
Poprawiła się sytuacja ze sprzętem muzycznym. Koledzy troszkę się postarali i ze szkoły muzycznej wypożyczyli gitarę elektryczną z multiefektem i bas. To była już inna rozmowa, gitara, była miękka, i posłuszna mojej dłoni. Szczególnie procesor gitarowy był niesamowity. Długo trwało, nim nauczyłem się ni posługiwać.
Niewytłumaczalne było jednak nieustanne ginięcie kabli, kiedy przyjeżdżaliśmy na kolejną próbę, znów trzeba było ich szukać, a przecież po za nami nikt więcej nie grał.

Dodaj komentarz

Facebook