Ładowanie…

Świat widziany słowem i dźwiękiem

Odkąd sięgnę pamięcią, zawsze towarzyszyła nam muzyka. Pierwsze próby wspólnego grania miały miejsce pod koniec lat 90-tych. Jednak jako początek naszej działalności należy przyjąć lipiec roku 2000...
WIĘCEJ O NAS

Krzysztof Wiśniewski, Muzyka – żywioł najbezpieczniejszy, odcinek 7

Nazwa zespołu i kolejne próby.

1 Marca 2002 roku wyjechaliśmy do Rabki na tak zwaną „zimową szkołę”.
wśród wycieczkowiczów był cały skład zespołu.
Z instrumentów mieliśmy tylko klasyczną gitarę.
Gitara to niewielki instrument o magnetycznej mocy. Wystarczy, że ten i ów szarpnie struny, a już gromadzą się chętni do śpiewania i słuchania.
Tak było również w czasie podróży pociągiem
Dodatkowo przyłączył się do nas jakiś bluesman z Warszawy. Ten sympatyczny Pan pograł razem z nami i pokazał mi kilka chwytów.

W Rabce była tylko perkusja, ale o niebo lepsza niż laskowska.
Wieczorami schodziłem do pokoju brata. Było tam zawsze gwarno i wesoło. Wyciągało się gitarę i urządzało się fest balangę.
Ogromną popularnością cieszyła się piosenka Kazika „Maciek. ja tylko żartowałem”.
Wyliśmy ją tak głośno, że trzeba było nas uciszać.
Raz nawet zagraliśmy dla miejscowych. Ciekawostką było pogrywanie Tomka na flecie.

W czasie wypoczynku powstała nazwa zespołu.
Jej autorem został Tomasz.
Nasz bębniarz wymyślił „TAKD”. Stworzył nazwę z pierwszych liter naszych imion, a przy okazji wyprowadził naszą nazwę ze związanego z muzyką terminu: „takt”.

Do Świąt Wielkiej Nocy w życiu muzycznym prawie nic się nie działo. Adaś się rozchorował co było już przykrą tradycją.
Kolejne próby odbyły się w kwietniu. w jedną z sobót graliśmy nowe rzeczy które koledzy dopiero liznęli, czyli „Toksyczni czarodzieje” – T-Love i „Tacy jak ja” – Roberta Gawlińskiego. Nie wiele z tej próby pamiętam. Wiem tylko, że Adaś słabo śpiewał, a nagrania były zrobione na zużytych bateriach i cały materiał diabli wzięli.
Na próbie z dnia 26 kwietnia postanowiliśmy zarejestrować grane przez nas piosenki w celu sprawdzenia czasu trwania całego repertuaru.

Na kolejnej z prób pojawił się Krzysiek Szumlas w roli basisty. Jak się okazało był to tylko jednorazowy epizod.
Z Krzyśkiem zagraliśmy niemal cały repertuar, w pewnej chwili ktoś odwołał go na pogawędkę i tak się skończyło.
Potem każdy grał co chciał. Możecie sobie wyobrazić co się w takich razach dzieje.
Tomek rąbał w bębny, Damian latał po klawiszach jak kot z pęcherzem, ja sprzęgałem gitarę , a Adaś próbował wszystko przekrzyczeć.
W pewnym momencie przyszła do nas Pani Kazia i zapytała nas:czy myślicie, że im głośniej tym lepiej?
W ten sposób próba się zakończyła.
Od tego czasu nasz repertuar został zamknięty.
Wiedzieliśmy, że nasz występ odbędzie się pod koniec maja.
Skupiliśmy się na ćwiczeniu poznanych z takim mozołem piosenek.

Dodaj komentarz

Facebook